[Głosów:0    Średnia:0/5]

Nie uwierzycie, ale Julek jest właśnie na spacerze ze swoją nianią. Przed sekundą przechadzali się pod naszym domem. Zobaczyłam przez okno moje maleństwo bezpiecznie śpiące w wózeczku i poczułam takie ‘bum’ ze swojego serca, że aż mi ręce z klawiatury spadły. Znacie takie oczyszczające uczucie, kiedy, na przykład dokucza Wam przewlekły ból, który w jakimś momencie mija, Albo, kiedy bardzo się denerwujecie, dajmy na to wynikiem egzaminu. Gdy po godzinnym wyczekiwaniu pod salą egzaminacyjną oceny wreszcie zostają wywieszone ma się wrażenie, że życie zaczyna się od nowa. Czasami myślimy, że dla tej właśnie chwili ukojenia warto było pocierpieć, poczekać.

Tak sobie “filozuję”, ale jest to dla mnie naprawdę wielki stres. Od pół roku spędzam z Julkiem całe dni. O powrocie do pracy myślę już od dwóch miesięcy. Wszyscy moi bliscy odkąd pamiętam pocieszali mnie mówiąc: “Masz jeszcze tyle czasu, nie stresuj się”. A tu zostały mi raptem trzy tygodnie (na lipiec wzięłam urlop wypoczynkowy). Mam jednak nadzieję, że najtrudniejsze decyzje mam już za sobą. Znalazłam dla Juliana ciocię- nianię i wierzę, że dzięki temu nie zaryczę w sierpniu mojego biura. A skąd ją mam,

Do szukania niani zabieraliśmy się jak do pójścia do dentysty. Zawsze było coś ważniejszego i przykładem Scarlett O’Hary odkładaliśmy działanie ‘na jutro’. Czas upływał, a ja liczyłam na to, że Południe samo przyjdzie do Północy, niewolnictwo się samo zniesie…No i się udało.

Już od dawna, raz w tygodniu przychodzi do nas pani Dorota, która pomaga mi doprowadzić dom do używalności. Pani Dorota ma szóstkę dzieci, pracuje na czarno szyjąc po kilkanaście godzin dziennie odzież roboczą. Kierowana moim biadoleniem na temat problemów z nianią zaczęła się rozglądać wśród znajomych. Bez większego przekonania mówiła o jakiś młodszych koleżankach, które z chęcią do swojej własnej gromadki dzieci doadoptują obce. Pomysł był średni, ale coś w nieszczęsnej materii się ruszyło i to mnie radowało. Aż tu któregoś dnia, jakiś miesiąc temu, mojego męża zaczepiła sąsiadka mieszkająca trzy domy dalej. Słyszała od pani Doroty, że szukamy (czyt. planujemy szukać) kogoś do opieki nad dzieckiem. Była zainteresowana. Nie znając jej w ogóle przez kilkanaście dni planowałam z nią spotkanie. Wreszcie zdecydowałam się i zadzwoniłam do drzwi. Okazała się być dobrym materiałem na ‘kochaną ciocię’. Jest w średnim wieku. Ma dwójkę dzieci i jest już babią. Od małego zajmowała się swoim wnuczkiem, ale mieszkająca w mieście córka zdecydowała się w końcu oddać go do przedszkola. Pani była miła i gościnna. Zagadywała Julka, brała go na ręce i podtykała pod nos porzucone przez wnuczka zabawki. W domu było czysto i co najważniejsze znajduje się on od nas o rzut kamieniem (mierzony moją miarą, a nie Szymona Ziółkowskiego). Już wtedy się na nią zdecydowałam. Nazajutrz przyszła pani Dorota ze łzami w oczach. Nie dostała posady, o którą się ubiegała, a zlecenia na szycie miały się niedługo wyczerpać. Chciała zająć się Julkiem. Mówiła, że ma pierwszeństwo, że to ona informowała o ‘wakacie’ inne panie. Gdyby nie fakt, że musiałaby przychodzić do nas ze swoją najmłodszą córeczką, pewnie bym zmiękła. Musiałam jednak odmówić ze względu na dobro mojego synka.
I tak z niczego zrobiła mi się niezła grupa do rekrutacji. Od poniedziałku ćwiczę panią Irenkę. Są to nasze pierwsze “podchody”. I nie jest łatwo, bo niania ma u siebie w ramach dwutygodniowych wakacji trzyletniego wnuczka. Nie mogę więc obarczać jej pełnowymiarowymi zadaniami. Ale jestem optymistką. Razem byłyśmy w przychodni (Julek waży 9.5 kg!). Dziś nakarmiła Julka i poszła z nim na spacer. Jutro poproszę ją o dokonanie zabiegu przewijania. Pojutrze zostawimy jej Julka na godzinkę, bo mężuś odwiezie mnie w tym czasie na imprezę. Niestety nasz cykl zapoznawczy będzie miał przerwę, bo wybieramy się całą rodziną na wakacje.

do zobaczenia,

Marzena Wielgus
O Marzena Wielgus 205 artykułów
Wiele rzeczy można powiedzieć o Marzenie Wielgus, ale przede wszystkim wiadomo, że są one przewidujące i doceniane, oczywiście są również precyzyjne, obiektywne i idealistyczne, ale w mniejszych dawkach i często są też rozpieszczane przez nawyki bycia agonującymi. Jednak jej uprzedzająca natura jest tym, co najbardziej lubi. Ludzie często liczą na siebie i jej spostrzegawczą naturę, szczególnie gdy potrzebują pomocy lub wsparcia.Nikt nie jest doskonały, a Marzena ma również wiele mniej pożądanych aspektów. Jej drapieżna natura i bezczelność powodują wiele pretensji i powodują, że jest co najmniej niewygodna. Na szczęście jej doceniająca natura zapewnia, że nie jest tak często.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*