Aktywne życie z astmą

[Głosów:0    Średnia:0/5]

“Bierzemy udział w rajdzie, bo chcemy udowodnić sobie, że możemy normalnie żyć. Chorzy na astmę nie są skazani na bezczynność, nie muszą się wstydzić choroby” 

Obawa przed wyśmianiem przez rówieśników, przekonanie o własnej słabości z powodu choroby, nadmierna troska rodziców, a przede wszystkim strach przed atakiem astmy wywołanym wysiłkiem fizycznym, to najczęstsze powody zwolnień z lekcji WF-u i unikania aktywności fizycznej przez dzieci chore na astmę. Prowadzi to w dalszym, dorosłym życiu, do bezczynności, do “życia w fotelu”, izolacji chorego ze społeczeństwa.
Ataki astmy spowodowane ostrym wysiłkiem fizycznym doprowadziły do wytworzenia pokutującego do dziś stereotypu, że astma i sport nie idą w parze. Tymczasem świat olimpijski może pochwalić się wieloma sportowcami, nierzadko medalistami, którzy są chorzy na astmę. Czy są to przysłowiowe wyjątki potwierdzające regułę, a może ludzie cierpiący na przerost ambicji, którzy dążą do celu nie bacząc przy tym na swoje zdrowie? Nie – to żywy przykład na to, że z astmą można normalnie żyć, można prowadzić aktywny tryb życia, a nawet uprawiać sport, niekoniecznie wyczynowy.
W dużej mierze przyczynił się do tego rozwój medycyny. Jeszcze dwadzieścia lat temu astmatyk był skazany na bezczynność. Obecnie, dzięki nowoczesnym lekom, które pomagają zapobiegać napadom astmy, można ograniczyć jej objawy do tego stopnia, że nie będą one na co dzień odczuwane przez chorego, a to oznacza również, że można być aktywnym fizycznie – można pływać, jeździć na rowerze, grać z kolegami w piłkę. Wziewne leki nowej generacji, takie jak Serevent (salmeterol) nie tylko skutecznie zapobiegają atakom astmy, ale dają też możliwość planowania całodniowych zajęć połączonych z aktywnością fizyczną. Lek ten należy do grupy tzw. beta-mimetyków wziewnych, a jego działanie rozszerzające oskrzela utrzymuje się przez 12 godzin. Jest to szczególnie korzystne w astmie wysiłkowej ,jak i nocnej. Chory po całym dniu spędzonym w ruchu ma dodatkową pewność, że i noc minie mu bez duszności.
Mając do swojej dyspozycji tak skuteczne leki chorzy na astmę mogą, a nawet powinni uprawiać sport, gdyż aktywność fizyczna przyczynia się do zwiększenia wydolności organizmu. Dzieci astmatyczne, właśnie ze względu na swoją chorobę, powinny zadbać o lepszą kondycję i większą wydolność fizyczną niż ich rówieśnicy. Zwiększona pojemność płuc przyda im się w czasie napadu duszności nie mówiąc o tym, że ruch i aktywność fizyczna są niezbędne dla prawidłowego rozwoju każdego dziecka.
W lipcu br. firma Glaxo Wellcome Polska przy wsparciu Towarzystwa Przyjaciół Chorych na Astmę zorganizowała ogólnopolską kampanię edukacyjną pod nazwą “GlaxoWellcome Tour ’99 – aktywne życie z astmą”. Celem akcji było pokazanie chorym na astmę i ich rodzinom, że chory może nauczyć się żyć z tą chorobą i prowadzić normalny tryb życia. A dzięki stosowaniu właściwych i nowoczesnych leków przeciwastmatycznych w sposób zalecony przez lekarza można żyć normalnie, aktywnie. Zostało to udowodnione w bardzo dosłowny sposób.

W ramach kampanii został zorganizowany rajd rowerowy z udziałem dwóch młodych rowerzystów chorych na astmę. Dwudziestojednoletni Tomasz Korczyński, student prawa Uniwersytetu Warszawskiego i dwudziestoczteroletni Kazimierz Cieślicki, student Szkoły Głównej Handlowej podjęli się przejechania trasy o długości prawie 1.800 km w ciągu trzech tygodni. Do wzięcia udziału w rajdzie zachęciło ich ogłoszenie w prasie skierowane do ambitnych, pragnących przeżyć przygodę osób chorych na astmę. Chętnych było sporo, ale to oni zostali wybrani przez organizatorów. “Bierzemy udział w rajdzie, bo chcemy udowodnić sobie, że możemy normalnie żyć. Chorzy na astmę nie są skazani na bezczynność, nie muszą się wstydzić choroby”, powiedzieli dziennikarzom zgromadzonym na konferencji prasowej poprzedzającej rajd, która odbyła się 9 lipca w Warszawie. Trasę rajdu rozpoczęli 13 lipca w Olsztynie, aby zakończyć ją 30 lipca we Wrocławiu. Przez całą drogę towarzyszył im wóz ekipy technicznej i samochód opiekującego się nimi lekarza z kliniki Medicover.
Biegnąca prawie przez całą Polskę trasa rajdu przybrała kształt litery “S”. ,,S” jak ,,Serevent” – lek nowej generacji, który umożliwia aktywne życie ponieważ pomaga zapobiegać napadom astmy, a jego działanie trwa nawet do kilkunastu godzin. Rajd miał nie tylko udowodnić, że chorzy na astmę mogą aktywnie żyć, ale również pokazać, że stosowanie nowoczesnych leków jest skuteczne w leczeniu astmy, gdyż umożliwia normalne życie.
Przygotowując trasę rajdu organizatorzy podzielili ją na odcinki o długości ok. l00 km każdy. Zaplanowano też dwa dodatkowe dni wypoczynkowe, aby rowerzyści mogli odpocząć i nabrać sił. W końcu nie był to rajd na czas, ani wyczynowy pokaz możliwości Tomka i Kazika.

Trasa rajdu biegła przez dziewięć miast: Olsztyn, Gdańsk, Szczecin, Poznań, Łódź, Lublin, Kraków, Katowice i Wrocław. W miastach tych działają Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Astmę i dlatego też rowerzyści zatrzymywali się w nich na dłużej, aby wziąć udział w specjalnie zorganizowanych spotkaniach z lekarzami i chorymi na astmę oraz ich rodzinami, a także przedstawicielami środków masowego przekazu.
Spotkania te odbywały się przy aktywnym wsparciu lokalnych placówek leczenia astmy, a gospodarzami spotkania byli zawsze miejscowi lekarze specjaliści zajmujący się leczeniem astmy i alergii, którzy omawiali sytuację w leczeniu astmy wśród dzieci i starszych pacjentów w poszczególnych regionach. Głos zabierali też inni zaproszeni goście wypowiadając się na temat możliwości leczenia astmy lekami najnowszej generacji i roli aktywności fizycznej w rozwoju dzieci chorych na astmę. Bardzo często pojawiającym się apelem ze strony lekarzy była prośba o niezwalnianie dzieci z lekcji WF-u.

Niejednokrotnie spotkania te przeradzały się w ciekawe dyskusje na temat przyczyn i możliwości leczenia astmy, a obecne na sali osoby miały liczne pytania dotyczące zarówno choroby, jak i przebiegu samego rajdu. Na te ostatnie odpowiadali Tomek i Kazik, którzy na spotkania przyjeżdżali prosto z trasy. Z powodu dużego ruchu w miastach zdarzały im się niewielkie opóźnienia. Jednak dzięki życzliwości policji, która pomagała im wydostać się z korków, goście spotkań nie musieli na nich nigdy długo czekać. Tak było w Krakowie, gdzie samochód policyjny pomógł chłopcom przedostać się przez zatłoczone ulice. Taka sama eskorta towarzyszyła im na ulicach Wrocławia.

Jak opowiadali sami Tomek i Kazik, atmosfera podczas tych spotkań była wyjątkowo serdeczna. Nierzadko po wjechaniu na metę witani byli gorącymi oklaskami zgromadzonych tam osób. Najbardziej wzruszające były dla nich kontakty z dziećmi chorymi na astmę, które traktowały chłopców jak swoich idoli i prosiły o autografy. Podczas spotkania w Gdańsku jedenastoletni Paweł, chory na astmę, rzucił się im na szyję. Kiedy poprzedniego dnia w telewizji zobaczył Tomka i Kazika przekonał się, że z astmą można normalnie żyć. Sam do tej pory nie chciał jeździć na rowerze, bo czuł się gorszy od swoich rówieśników. Spotkanie z rowerzystami dało mu nadzieję na aktywne życie. Na rowerzystów czekały też często dzieci na rowerach, które chociaż parę metrów chciały przejechać razem z Tomkiem i Kazikiem. Dzieci miały też przygotowane inne niespodzianki. W Gdańsku grupa chorych na astmę dziewczynek zaprezentowała specjalny program artystyczny. Z kolei w Lublinie dwóch chłopców recytowało wiersze.
O spotkaniach z pacjentami informowały plakaty rozwieszane w przychodniach alergologicznych i astmologicznych. Wcześniej do kilkuset lekarzy wysłane zostały listy zapraszające ich i pacjentów do wzięcia udziału w spotkaniach. W tych listach, jak i na plakatach umieszczona była także informacja na temat konkursu plastycznego i literackiego “Moje aktywne życie z astmą”. Konkurs przeznaczony był dla dzieci, młodzieży i dorosłych chorych na astmę, a tematyka prac miała dotyczyć możliwości prowadzenia aktywnego trybu życia przez osoby chore na astmę. Dla zwycięzców konkursu w każdej z trzech kategorii wiekowych przewidziano rowery turystyczne. Niektóre dzieci przynosiły swoje prace od razu na spotkanie, a ich wystawa znacznie ubarwiała atmosferę zgromadzenia. Dla pozostałych dzieci przygotowane były kredki i papier na miejscu. Podczas gdy ich opiekunowie zadawali pytania, one rysowały swoje “aktywne życie z astmą”.

W trakcie spotkań odbywało się też losowanie nagród, którymi były pikflometry i koszulki z nadrukowaną trasą rajdu. W takich samych koszulkach jechali rowerzyści.

W losowaniu mógł wziąć udział każdy, kto prawidłowo wypełnił ankietę rozdawaną na spotkaniu. Na miejscu można też było skorzystać z bezpłatnego badania spirometrycznego. Dla osób, które nie zdążyły skorzystać z badania na miejscu przygotowane były kupony, które można było zrealizować w jednej z wyznaczonych przychodni. Rozdawane były też broszurki i materiały edukacyjne na temat astmy, a dla dzieci przeznaczone były piękne niebieskie baloniki. Ich dmuchaniem zajmował się pan Marek – kierowca wozu ekipy technicznej. Jak sam obliczył, nadmuchał w sumie prawie dwa tysiące balonów. Towarzyszący rowerzystom lekarz, Marcin Ajewski, stwierdził, że było to doskonałe ćwiczenie rozciągające płuca.
Tomek i Kazik zatrzymywali się nie tylko w tych miastach, gdzie odbywały się spotkania. Po drodze mieli liczne przystanki także w takich miastach jak Słupsk, Białogard, Konin, a także Radom – skąd pochodzi Tomek, oraz Urzędów – rodzinne miasto Kazika, w którym niedługo po ukończeniu rajdu wziął ślub. Przejeżdżając przez te miasta obowiązkowo odwiedzili swoje domy, gdzie z obiadem czekały na nich mamy – zatroskane, czy aby chłopcy nie schudli za bardzo. W ciągu całego rajdu Tomek schudł cztery kilogramy, a Kazikowi ubyło trzy.

Przejechanie całej trasy zajęło Tomkowi i Kazikowi trzy tygodnie. Przez cały czas czuli się dobrze, dojechali cali i zdrowi. Przed wyruszeniem na trasę obaj przeszli dokładne badania lekarskie kwalifikujące ich do wzięcia udziału w rajdzie. Badający ich lekarz z kliniki Medicover, który towarzyszył im także w trakcie rajdu, ocenił zmiany czynności serca, rytm serca, częstość oddechów, osłuchał klatkę piersiową. Przed startem zmierzył też szczytowy przepływ wydechowy i pojemność życiową. U obu rowerzystów stwierdzono bardzo dobrą wydolność fizyczną, a nasilenie astmy określone zostało jako umiarkowane. Decyzja lekarza brzmiała: mogą jechać, ale pod warunkiem, że zastosują się do zaleceń lekarza i będą regularnie zażywali przepisane im leki.

Przed wyjazdem zaplanowane zostało dla chłopców odpowiednie leczenie. Biorąc pod uwagę, że czekają ich bardzo aktywne trzy tygodnie: całodniowa jazda na rowerze połączona ze spotkaniami – na pierwszym miejscu w apteczce znalazł się Serevent, lek rozkurczający, zapobiegający wystąpieniu napadu duszności przez dwanaście godzin. Dzięki codziennemu stosowaniu tego leku rowerzyści praktycznie całą trasę przejechali bez ataku astmy. Tylko cztery razy zaszła konieczność podania im leku doraźnie rozkurczającego oskrzela: w momencie gdy temperatura obniżyła się nagle o kilka stopni oraz gdy przejeżdżali przez kilkukilometrowy pas wypalanych traw. Oczywiście w apteczce były też krótko działające leki rozkurczające stosowane do przerywania napadu duszności, jak Ventolin oraz przeciwzapalne chroniące przed wystąpieniem ataku astmy, jak Flixotide. Podanie Ventolinu i Flixotide pozwoliło rowerzystom na kontynuację rajdu już po kilkunastu minutach od zażycia.
W trakcie rajdu Tomek i Kazik nie tylko opalili się i schudli, ale przede wszystkim znacznie poprawili pojemność płuc i kondycję. Prowadzone regularnie badania pozwoliły zaobserwować stopniową poprawę wydolności fizycznej. Prędkość, która na początku jazdy, na nizinach, była dla nich męcząca (20 km/h), później stała się przyjemnym odpoczynkiem. Pod koniec rajdu chłopcy bez wysiłku osiągali średnią prędkość 30-40 km/h, i to na górskich drogach! Razem z wydolnością fizyczną zwiększał się również szczytowy przepływ wydechowy (PEF): średnio o 10-15 litrów/minutę dziennie. Zniknęły także objawy obturacyjne, które pojawiały się na początku rajdu. Opinia lekarza po zakończeniu rajdu brzmiała: chłopcy są zdrowi!

Tomek i Kazik pilnie przestrzegali podstawowych zasad uprawiania sportu przez astmatyków. Aby zapobiec wystąpieniu ataku duszności przed każdorazowym wyruszeniem na trasę brali Serevent. Przed rozpoczęciem jazdy robili rozgrzewkę, a w trakcie jazdy – częste postoje. Odpowiednio dawkowali wysiłek. Starali się zmęczyć wszystkie mięśnie prócz mięśni płuc. Pamiętając o odpowiedniej diecie, unikali ciężkich, tłustych potraw.
Ostatnie 20 kilometrów trasy, do mety we Wrocawiu, rowerzyści przejechali wspólnie z panem Jerzym Stęczniewskim, dyrektorem generalnym Glaxo Wellcome Polska, któremu najpierw za pomocą pikflometru zmierzono przepływ powietrza przez oskrzela. Gdy wyniki wykazały, że drogi oddechowe funkcjonują jak należy, pan Stęczniewski dołączył do chłopców i towarzyszył im do mety, do Wrocławia, na ostatnie spotkanie z lekarzami i chorymi na astmę. Na spotkaniu, na zakończenie, dyrektor Stęczniewski pogratulował wyczynu i wręczył kolarzom pamiątkowe dyplomy. Tomek i Kazik wspominają rajd jako wspaniałą przygodę. Bardzo zaprzyjaźnili się ze sobą i z całą towarzyszącą im ekipą. W trakcie rajdu poznali wiele ciekawych i życzliwych im osób, jak np. Jana Melę, byłego trenera kadry reprezentacji Polski w kolarstwie górskim, który przygotowywał kolarzy do Olimpiady w Atlancie w 1996 roku. U niego właśnie, w Gorzowie Wielkopolskim, zatrzymali się na techniczny przegląd rowerów. W drodze często towarzyszyli im przedstawiciele mediów, czekając na nich na trasie z mikrofonami i kamerami telewizyjnymi. Dziennikarze łączyli się też z nimi na trasie, aby na żywo przeprowadzić wywiad z “dzielnymi kolarzami” jak ich niejednokrotnie nazywano. O niezwykłym rajdzie pisała prasa niemal z całej Polski: “Chory na astmę może żyć aktywnie”, “Astma nie musi być barierą”, “Rowerowy lek” – to tylko niektóre tytuły relacji prasowych. Jednak to, co najbardziej zapadło w pamięci Tomka i Kazika, to rozmowy i kontakty z osobami tak samo jak oni chorymi na astmę, a zwłaszcza z tymi najmłodszymi. Do domów wrócili z poczuciem, że dali wielu chorym nadzieję na normalne, aktywne życie z astmą.

Udało się! Tak można krótko podsumować akcję “GlaxoWellcome Tour ’99 – aktywne życie z astmą”. W ciągu trzech tygodni Tomek i Kazik przejechali prawie 1800 km zakreślając na mapie Polski kształt litery “S”. “S” jak sukces, “S” jak Serevent. Udowodnili sobie i innym, że z astmą, która jest przecież chorobą na całe życie, można żyć normalnie, aktywnie. Jest to możliwe dzięki nowoczesnym lekom, dzięki regularnemu ich stosowaniu i postępowaniu według wskazówek lekarza. Czy trzeba innego, bardziej “żywego” dowodu?

Marzena Wielgus
O Marzena Wielgus 205 artykułów
Wiele rzeczy można powiedzieć o Marzenie Wielgus, ale przede wszystkim wiadomo, że są one przewidujące i doceniane, oczywiście są również precyzyjne, obiektywne i idealistyczne, ale w mniejszych dawkach i często są też rozpieszczane przez nawyki bycia agonującymi. Jednak jej uprzedzająca natura jest tym, co najbardziej lubi. Ludzie często liczą na siebie i jej spostrzegawczą naturę, szczególnie gdy potrzebują pomocy lub wsparcia.Nikt nie jest doskonały, a Marzena ma również wiele mniej pożądanych aspektów. Jej drapieżna natura i bezczelność powodują wiele pretensji i powodują, że jest co najmniej niewygodna. Na szczęście jej doceniająca natura zapewnia, że nie jest tak często.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*